piątek, 2 listopada 2007

Notebook jest trendy

W Stanach Zjednoczonych sprzedaje się już więcej komputerów przenośnych niż stacjonarnych. Podobny trend występuje w wielu krajach Unii Europejskiej, a i w Polsce, już co trzeci nabywca decyduje się na notebooka. Czy dzieje się tak tylko dlatego, że stajemy się coraz bardziej mobilni i tego samego wymagamy od swoich komputerów?

Wystarczy udać się do najbliższego centrum handlowego, by zobaczyć przy stoisku z notebookami liczną grupę ludzi. Podobnie jest w przypadku mniejszych sklepów komputerowych, które także odnotowują coraz większe zainteresowanie komputerami przenośnymi. I choć ciągle daleko nam pod tym względem do USA, to nietrudno zauważyć, że i u nas dzieje się coś bardzo interesującego…

Większa mobilność i bezpieczeństwo

Jeszcze kilka lat temu horrendalnie wysoka cena i ograniczone możliwości notebooków powodowały, że używali ich przede wszystkim biznesmeni i pracownicy mobilni, zmuszeni wykonywać swoje obowiązki z daleka od biurowego zacisza. Właśnie mobilność, czyli możliwość łatwego przenoszenia notebooka była, i jest jego podstawową zaletą. Dzisiejsze laptopy, dzięki coraz szybszemu rozwojowi technologii mogą być jeszcze lżejsze i wygodniejsze w transporcie. Bez trudu możemy je zabrać ze sobą nie tylko na kanapę, ale także do pracy, na uczelnię, do pubu czy nawet do parku.





Mając swój komputer ciągle przy sobie, zaczynamy traktować go jak przedłużenie ręki. Staje się on potrzebny i osobisty niczym telefon komórkowy. Możliwość przenoszenia swoich danych, całego środowiska pracy i zabawy ze sobą daje nam niesamowity komfort, bo uwalnia od konieczności korzystania z publicznych, czy służbowych komputerów, na których często nie ma ulubionych przez nas programów, a na dodatek nie czujemy się, pracując na nich, całkowicie bezpiecznie. Ilu z nas nie sprawdzało po trzy razy, czy na komputerze w kafejce internetowej nie zostawiliśmy swoich osobistych dokumentów, wiadomości e-mail czy archiwum gadu-gadu? Większe bezpieczeństwo korzystania z notebooka zapewnia także jego bateria, która działa niczym przenośny UPS, chroniący nas przed utratą danych. Jeśli bowiem w gniazdku zabraknie prądu, notebook natychmiast podejmie pracę na baterii, dzięki czemu będziemy mogli bezstresowo zapisać wszystkie niezbędne informacje i treści.



Bezprzewodowa wolność


Komputer mobilny, w odróżnieniu od stacjonarnego pozwala nam także na uwolnienie się od wszechobecnych kabli. Wystarczy zajrzeć pod biurko by zobaczyć, jaki gąszcz przewodów tam się kryje, a bez których nasz pecet nie potrafiłby funkcjonować. Do poprawnej pracy notebooka wystarczy nam jeden kabelek zasilający. A i bez niego możemy się obejść, i to na coraz dłuższe okresy czasu. Kiedyś bateria zasilająca komputer przenośny była tak duża i słaba, że skutecznie uniemożliwiała jego częste przenoszenie i pracę bez podpięcia do gniazdka elektrycznego, dziś nawet najtańsze notebooki bardzo często pozwalają na przeszło dwie godziny pracy na baterii.




Lepsze modele bez trudu osiągają 3-4 godziny, a najlepsze potrafią działać bez przerwy ponad pięć godzin bez zewnętrznego zasilania. Tuż za rogiem są także ogniwa paliwowe (np. DMFC Direct Methanol Fuel Cell wykorzystane w notebooku Q35 Samsunga), które zamontowane na miejscu tradycyjnej baterii pozwolą na pracę nawet przez okres miesiąca, a przez to znacznie zwiększą nasze poczucie wolności i niezależności A mówiąc bardziej przyziemnie, skończą się, często rozpaczliwe, poszukiwania gniazdka elektrycznego w pubach, restauracjach, czy księgarniach, takich jak „Traffic”, zawsze wtedy, gdy stan baterii w naszym notebooku niebezpiecznie zbliża się do zera…

Internet jest wszędzie

Do wyżej wspomnianych miejsc zabieramy nasze notebooki nieprzypadkowo. To w pubach, restauracjach, na uczelni, czy w księgarniach coraz częściej mamy możliwość skorzystania z bezprzewodowego dostępu do Internetu. I nawet jeśli musimy za niego zapłacić, to często wolimy to zrobić, niż siedzieć z komputerem w domu. Przebywanie wśród ludzi, a w szczególności wśród innych użytkowników notebooków jest przez wielu z nas postrzegane jako coś pożądanego.



Przeglądanie poczty i ulubionych stron internetowych jednocześnie popijając kawę w ciekawym, klimatycznym miejscu jest dziś coraz bardziej modne. A, że miejsc z bezprzewodowym, często darmowym dostępem do Internetu przybywa, a nasze notebooki coraz liczniej wyposażone są w moduł bezprzewodowej komunikacji WiFi, to należy się spodziewać nasilenia tego zjawiska. Być może jesteśmy nawet świadkami powstawania nowej notebookowej kultury - społeczności ludzi, którzy z komputera korzystają wszędzie, i przy każdej okazji, a nie tylko w domowym zaciszu. Dzięki sieciom komórkowym staje się to coraz częściej możliwe.

Już dziś w wielu miastach, które pokryte są zasięgiem nadajników UMTS, użytkownicy notebooków z odpowiednią kartą bezprzewodową, lub służącym jako modem telefonem komórkowym, mogą korzystać z szybkiego łącza internetowego w praktycznie dowolnym, nawet najbardziej wymyślnym miejscu (a w przypadku technologii HSDPA prędkość pobierania dochodzi nawet do jednego megabita na sekundę i gdyby nie duże ograniczenia w liczbie ściągniętych danych oraz powolny upload, to Internet komórkowy spokojnie mógłby u wielu z nas zastąpić stałe łącze w domu). W Stanach Zjednoczonych nikogo już nie dziwi widok setek użytkowników notebooków wypełniający parki czy uczelniane skwery. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby i u nas było podobnie…


Dobry, bo mały

Możliwość korzystania z notebooka poza domem nie jest jednak jedynym wytłumaczeniem jego rosnącej popularności. Coraz więcej klientów decyduje się na komputer przenośny, choć do sklepu przychodzili z myślą o komputerze stacjonarnym. Dla nich mobilność ma drugorzędne znaczenie, a wielu z nich nie będzie nawet swojego notebooka ruszać z biurka, a mimo to decydują się dopłacić i nabyć taki właśnie komputer. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że notebook jest mały i zgrabny. Tradycyjny komputer stacjonarny często jest tak duży i nieporęczny, że zajmuje, choć lepiej byłoby chyba napisać zagraca, dużą część pokoju. Sytuację znacznie poprawiła ekspansja ekranów LCD, które dzięki swoim niewielkim rozmiarom, pozwalają chociaż na blacie biurka wygospodarować trochę wolnej przestrzeni. Nie przez przypadek coraz większą popularnością cieszą się minipecety, które swoim wyglądem przypominają wieżę HiFI czy magnetowid. W połączeniu z ciekłokrystalicznym ekranem nie tylko zajmują zdecydowanie mniej miejsca, ale i lepiej wyglądają w pokoju czy salonie. Niewielkie rozmiary to jednak nie jedyny powód wybierania notebooka zamiast komputera stacjonarnego. Jest jeszcze drugi, nie mniej ważny…

Architekrura raczej zamknięta

Podstawową zaletą komputerów stacjonarnych wydaje się ich otwarta architektura. Pozwala ona na prawie dowolne komponowanie swojego wymarzonego peceta. Możemy złożyć sobie, niczym z klocków lego, komputer o konfiguracji idealnie pasującej do naszych potrzeb i kieszeni. Tyle, że praktyka pokazuje, że dla zdecydowanej większości klientów, niedostatecznie obeznanych z jego budową, taka mnogość wyboru jest tylko utrudnieniem. Jedynie znawcy czy pasjonaci komputerów nadążają za ciągłymi zmianami i premierami kolejnych generacji produktów, a już tylko nieliczni są zorientowani na tyle, by wybierać świadomie najlepsze produkty w danej kategorii. Dla reszty z nas liczy się tylko wygląd, cena i to, co będziemy mogli na danym komputerze zrobić. Tym samym, niejako skazujemy się na łaskę i niełaskę sprzedawcy.



A nie lubimy tego robić, choćby dlatego, że liczne testy komputerów sprzedawanych w hipermarketach czy sklepach komputerowych wcale nie napawają optymizmem i nie budzą zaufania do takich rozwiązań. Znacznie prościej i bezpieczniej jest takiemu niezorientowanemu w tematyce klientowi kupić notebooka. W takim przypadku wybór sprowadza się jedynie do określonego, atrakcyjnego modelu znanego producenta, będącego w zasięgu naszych finansowych możliwości. W ten oto prosty sposób szybko stajemy się właścicielami kompletnego i gotowego do działania komputera…


Kto się bawi w rozbudowę?

Wybierając notebooka zwalniamy się także z konieczności niekończącej się rozbudowy i modernizacji komputera. Niestety, pecet to studnia bez dna, w którą trzeba co jakiś czas inwestować ogromne sumy pieniędzy, bo wiele elementów wymaga wymiany na nowszy model. Chcemy kupić szybszy procesor, to przy okazji musimy wymienić płytę główną, a jeśli już płytę, to często także pamięci i kartę graficzną. I tak w kółko. W notebooku możemy samodzielnie dołożyć sobie pamięć RAM, ewentualnie wymienić dysk twardy na pojemniejszy model. Pozostałe modernizacje rzadko kiedy są możliwe, a jeszcze mniej wskazane i opłacalne.





To znacznie upraszcza proces użytkowania. Notebook po kilku latach, tak jak ma to miejsce w przypadku konsol do gier, po prostu wymienia się na nowy model. Tak było kiedyś za czasów komputerów Commodore, ATARI i Amiga, i wygląda na to, że po wielu latach dominacji otwartej architektury, w erze notebooka chcemy i powracamy do kupowania komputera jako całości, raz na kilka lat. Widać to na przykładzie zmian peceta, który staje się coraz mniejszy i coraz trudniejszy w modernizacji (wspomniane już minipecety). Oczywiście, pasjonaci dalej będą mogli dowolnie komponować swoje maszyny marzeń, ale zdecydowana większość z nas najprawdopodobniej z wielką ulgą i zadowoleniem przywita czas, w którym kupowanie komputera będzie tak łatwe, jak nabywanie konsoli do gier czy magnetowidu cyfrowego. A notebook właśnie to nam oferuje. Choć oczywiście i laptopa, dzięki zastosowaniu odpowiedniej stacji dokującej można wyposażyć w dodatkową baterię czy podpiąć dowolne urządzenie peryferyjne, a nawet zewnętrzną kartę graficzną – Asus XG Station…



Era notebooków

Rosnąca popularność komputerów przenośnych wynika zatem z idealnej kombinacji, paradoksalnie ograniczonych możliwości, jakie oferują i naszych potrzeb. Kiedyś komputer stacjonarny był dostosowywany do konkretnych wymagań klienta. Dziś to notebook i jego charakter zaczyna określać nas, jego nabywców. Coraz więcej użytkowników komputerów oczekuje mobilności, szybkiego i nieskomplikowanego procesu zakupu, małych rozmiarów i atrakcyjnego wyglądu, a to wszystko daje nam notebook. Co więcej, bardzo dynamiczny rozwój technologii stosowanych w komputerach przenośnych sprawia, że praca, ale także rozrywka, a więc granie na takim, wyposażonym w dwurdzeniowy procesor, pojemną pamięć RAM i wydajną kartę graficzną laptopie w niczym nie ustępuje korzystaniu z „wypasionego” komputera stacjonarnego. Gdy dodamy do tego ciągle spadające ceny, to chyba już nikogo nie powinno dziwić, że sprzedaż notebooków stale rośnie, a ich posiadanie staje się zwyczajnie modne, pożądane i po prostu „trendy”…





A co Ty myślisz o notebookach i czy zgadzasz się z tezą, że notebook jest trendy? Jeśli nie masz jeszcze notebooka, lub chcesz zamienić swój laptop na nowszy model, to mamy dla Ciebie dobrą wiadomość! Już niedługo na łamach PCAreny zaprezentujemy obszerny poradnik dla kupujących notebooki, a także szereg porad, jak najlepiej i najefektywniej z nich korzystać. Stay tuned!

źródło: http://pcarena.pl/page/77968/4/Notebook-jest-trendy/


Brak komentarzy: